Zdrowe podejscie

2014-02-13 19:45:27

Szczęsc Boże ! Mam bardzo ważne pytanie ,otóż mam 32 lata ,wychodzę z nałogu onanizmu ponad miesiąc czasu nie uprawiam go ,wczesniej z tygodnia na tydzien rosło we mnie to przekonanie i chęc podjęcja ostrej walki ,udaje się i wierzę mocno w pomoc i łaskę Boża ,wziąłem sobie naukę chrzescjianskiego wychowania do życia z kobietą barzdzo mocno do serca ,wczesniej były kontakty z kobietami zupełnie nieudane ,duże spustoszenie robił seks i tylko seks ,własciwie niebyło tyleż szacunku co namiętny związek ,teraz sam zabiegam o swoje wychowanie i dojrzalosc seksualna ,nieuprawiam seksu od conajmniej 2 lat teraz doszedł brak onanizmu ,i zaczynam odczuwac czesto duzy spokoj oraz prawdziwe spojrzenie na kobiete ,nietylko na jej walory fizyczne ,gdzie nieukrywam podobają mi sie lecz przedewszystkim na to kim jest i stawiam na kolezenstwo i prawdziwą przyjazn która moze urodzic z takiej wzajemnej relacji i szacunku wspanialy związek ,hamuje sie seksualnie czasem prowadze ze sobą niełatwą walkę zdaje sobie rowniez sprawe ze emocje seksualne naleza do najsilniejszych lecz mozna je w roznorodny sposób wyladowac sportem ,pracą ,pasja a spojrzenie serca i ducha budowac ,umacniac i stale rozwjiac ,przestałem sie spotykac z ludzmi którzy mają odwrotne przekonanie i zauwazam jak wiele tracą to alternatywa na to bym pracował nad sobą w tym temacie ,i nasuwa mi się pytanie czy Ja teraz nie wypieram popędu seksualnego w jakis sposób i czy niebyłoby zdrowiej jak czasem rozladuje je seksualnie zupełnie niewchodząc w związek ,bo czasem zachowuje się jakbym przez to wszystko uciekał od kobiet i relacji z nimi byleby tylko niedac się poniesc seksualnym emocjom na tyle ze z łatwoscią sprowokuje sytuacje łóżkową a potrafie to zrobic szybko hm..niestety i pytam sie teraz siebie jak to jest naprawde z tym seksem po chrzescjiansku i w swietle psychologii i duchowego rozwoju ,gdze niestety niemiałem zadnych wzorców dobrego wychowania do życia z kobietą czy te emocje ktore mnie przygniatają czasem mocno lecz opadają po dluzszej lub krótszej walce bo najważniejsze jest dlamnie zbudowanie związku opartego na wzajemnym szacunku ,dalej tę walkę oddawac w modlitwie i rózancu a tym samym wzbogacac i umacniac ducha czy czasem dac sie poniesc ,czy to co przezywam to walka która ma mnie wyzwolic do zycia i szanowania kobiety siebie czy to mądre wychamowanie emocji a może tylko złe zrozumienie i podejscie do swojej seksualnosci i popędu gdzie musze przyznac mam w sobie duży temperament ,nie pozbycja się popędu bo to niemożliwe dzieki Bogu, lecz czasem takie hamowanie na siłe doprowadza mnie do frustracji choc musze przyznac ze pózniej jest satysfakcja i powtarzam sobie dalej zwycięzam i dalej patrze zdrowo na kobiete ,szanując siebie jej intymnosc oraz kobiecosc ,Hm.. to wszystko ,niewiem sam czy dobrze zapytalem czy nie ,prosze o choć krótką dlamnie odpowiedz ,pozdrawiam i wszystkiego dobrego ,Szczęsc Boże !

Witam. Wydaje się, że te dylematy, o których pan pisze to pewne skrajności, w których jeżeli czegoś brakuje, zawsze jest poczucie że coś się traci. Słusznie ma pan przeczucie, że takie skrajne rozwiązania, nie są dobre, czy wręcz frustrujące. Widać, że szuka pan wartości, które integrowałyby i dusze i ciało, jest to trudne, kiedy nie było dobrych wzorców, to takie szukanie po omacku. Jednak wydaje się, że kiedy pan kieruje się szacunkiem do drugiej osoby i checią ofiarowania komuś bliskiej relacji to seks byłby formą wyrażenia swoich uczuć w najbardziej bliski i intymny sposób jakim jest fizyczne zbliżenie. Czasem problem uzależnienia od onanizmu wynika z trudności z nawiązaniem satysfakcjonujących relacji lub problemów emocjonalnych, których nie potrafi się rozwiązać. W takich sytacjach tym trudniej znaleść właściwy balans.Warto wtedy porozmawiać z kimś, kto pomoże ustalić z czego wynika kłopot. Może też ma pan zbyt duze oczekiwania wobec siebie wyobrażenia czy fantazje na swój temat, które są trudne do osiągnięcia. W takich rozterkach skuteczna może być terapia, która mentalnie i uczuciowo pozwoli panu stać się bardziej całością, może wtedy też będzie pan mógł patrzeć całościowo na innych. pozdrawiam.

Monika Szymańska